Mamy już dość danych, żeby zadać pytanie, które wraca przy każdym kwartalnym podsumowaniu: od czego naprawdę zależy, ilu rowerzystów mija nasze liczniki? Zestawiliśmy dzienne odczyty z pięciu miast (Gdyni, Gdańska, Krakowa, Poznania i Wrocławia) z pogodą z tych samych dni. Do analizy weszły wyłącznie dni uznane przez nasz system za wiarygodne, a dane sięgają marca 2023 roku w Trójmieście, października 2023 w Krakowie i Poznaniu oraz marca 2024 we Wrocławiu. Wnioski są czasem zaskakująco podobne we wszystkich miastach, a czasem zupełnie różne.
Deszczowy dzień kosztuje jedną trzecią ruchu
Dla każdego licznika i każdego miesiąca od kwietnia do października porównaliśmy średni dzienny ruch w dniach z opadami co najmniej 2 mm ze średnim ruchem w dniach zupełnie suchych. Dzięki temu porównujemy dni z tego samego miesiąca i z tego samego miejsca, więc nie mieszamy pogody z sezonem. Mediana z takich porównań (łącznie ok. 1500 par licznik-miesiąc):
| Miasto | W deszczowy dzień jeździ się | Ubytek |
|---|---|---|
| Gdańsk | 71% ruchu z dnia suchego | -29% |
| Kraków | 66% | -34% |
| Poznań | 65% | -35% |
| Wrocław | 64% | -36% |
| Gdynia | 61% | -39% |
Różnice między miastami są niewielkie: wszędzie przeciętny dzień z deszczem to ok. jedna trzecia przejazdów mniej, a w Gdyni nieco więcej. Rower nie zniknął z ulic w deszczu, ale wyraźnie to czuć na licznikach.
A jednak rekordowo mokre lato nie zrobiło dziury w wynikach
W podsumowaniach Gdańska i Gdyni za III kwartał 2026 zwracaliśmy uwagę na paradoks: lato było tam najbardziej deszczowe od pięciu lat (325 mm w Gdańsku, 341 mm w Gdyni), a mediana zmian wyszła na plusie (+4,8%) w Gdańsku i zaledwie na lekkim minusie (-1,1%) w Gdyni. Jedną z hipotez było to, że rowerzyści w Trójmieście stają się mniej wrażliwi na pogodę.
Nasza nowa analiza tej hipotezy nie potwierdza. W Gdańsku mokry letni dzień (czerwiec–wrzesień) kosztował 20% ruchu w 2023 roku, a od 2024 roku niezmiennie ok. 32% (relacja 0,70, 0,68 i 0,68 w kolejnych latach). W Gdyni relacja wyniosła 0,67 w 2024, 0,58 w 2025 i 0,61 w 2026 roku, więc deszcz zniechęca dziś równie mocno jak rok temu. Stabilność wyników musi więc mieć inne źródło: być może po prostu stała, rosnąca baza rowerzystów, albo to, że deszcz padał częściej, ale w mniejszym stopniu w godzinach szczytu, czego nasze dobowe dane nie rozróżniają. Tego z liczników nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć.
Spokojnie wyglądają też pozostałe miasta, choć lato było tam lżejsze: w III kwartale 2026 mediana wyniosła +1,7% w Krakowie, -0,6% w Poznaniu i -0,7% we Wrocławiu (w tym ostatnim tylko na dniach, z których mamy dane z 2024 roku). Pięć miast, pięć wyników w przedziale od -1,1% do +4,8%: żadnych dramatycznych zmian.
Gdynia jeździ w weekend, pozostałe miasta w tygodniu
Porównaliśmy średni ruch w weekendy ze średnim ruchem w dni robocze, w miesiącach letnich (czerwiec–sierpień), osobno dla każdego licznika i roku:
| Miasto | Weekend względem dnia roboczego |
|---|---|
| Gdynia | +8% |
| Gdańsk | -21% |
| Poznań | -17% |
| Kraków | -25% |
| Wrocław | -27% |
W Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku w weekend jeździ się wyraźnie mniej niż w tygodniu, co zwykle oznacza, że ruch to w dużej mierze dojazdy do pracy i szkoły. Gdynia jest odwrotna: letnie weekendy są tu średnio tak samo ruchliwe jak dni robocze, a na części liczników nawet wyraźnie ruchliwsze (do ok. +40%). To obraz miasta, w którym rower to w dużym stopniu rekreacja nad morzem. Zastrzeżenie: gdyńskie liczniki ustawione są głównie wzdłuż trasy nadmorskiej i nie wszystkie mają równie dobrą jakość danych (o czym pisaliśmy w ostatnich podsumowaniach), a we Wrocławiu mamy mało pełnych letnich serii, więc ta liczba jest tam mniej pewna.
Upał nie sprzyja, chyba że jest morze
Dla letnich dni podzieliliśmy temperaturę maksymalną na cztery przedziały i sprawdziliśmy, ile ruchu zanotował typowy licznik w porównaniu z jego własną średnią z całego lata (100% = zwykły letni dzień):
| Miasto | poniżej 20°C | 20–25°C | 25–30°C | 30°C i więcej |
|---|---|---|---|---|
| Poznań | 73% | 99% | 114% | 100% |
| Kraków | 65% | 101% | 109% | 99% |
| Wrocław | 82% | 99% | 107% | 96% |
| Gdynia | 74% | 108% | 111% | 105% |
| Gdańsk | 83% | 106% | 103% | 105% |
W czterech miastach najlepiej jeździ się w przedziale 25–30°C, a w Gdańsku ruch jest podobnie wysoki w całym zakresie 20–30°C. W Poznaniu, Krakowie i Wrocławiu przy upałach 30°C i więcej wskazania z powrotem spadają do poziomu przeciętnego dnia (a we Wrocławiu nawet poniżej), a w Gdańsku i Gdyni upał nie ma tego efektu i ruch w upalne dni nadal jest nieco wyższy niż średnia. Za to chłodniejsze dni (poniżej 20°C) odbierają najwięcej ruchu w Krakowie (-35%) i Poznaniu (-27%), a najmniej w Gdańsku (-17%). To jednak porównanie letnie, więc "poniżej 20°C" to nadal dzień typowo wakacyjny, nie zimowy.
Zima: ile zostaje z lata?
Najbardziej bezlitosny test to zestawienie stycznia z lipcem na tym samym liczniku. Mediana relacji średniego dziennego ruchu w styczniu do lipca:
| Miasto | Styczeń w porównaniu z lipcem |
|---|---|
| Poznań | 23% |
| Kraków | 19% |
| Gdańsk | 13% |
| Gdynia | 8% |
Im dalej na północ i bliżej morza, tym bardziej rower hibernuje. Poznań i Kraków zimą zachowują blisko jedną piątą letniego ruchu, w Gdyni zostaje ok. 8%. Styczeń 2026 roku, o którym pisaliśmy w podsumowaniach I kwartału (Gdańsk, Gdynia, Poznań), był w Trójmieście najsłabszy w naszych danych: relacja wyniosła 5,5% w Gdyni i 9,6% w Gdańsku (rok wcześniej 13,5% i 22%). W Krakowie i Poznaniu było to 17% i 21% (rok wcześniej 23% i 29%). Dla Wrocławia nie mamy jeszcze dość serii styczeń–lipiec, żeby uczciwie podać tę liczbę.
Najbardziej ruchliwe punkty
Dla porównania miast, najruchliwsze punkty pomiarowe w III kwartale 2026 (średnia dobowa liczba przejazdów):
- Gdańsk: al. Zwycięstwa, 5447
- Kraków: Mogilska, 3198
- Poznań: Mosty Berdychowskie, 2490
- Gdynia: Zwycięstwa/Redłowska, 2205 (pomijamy Estakadę, której wskazania są niepewne)
- Wrocław: Powstańców Śląskich, 1668 (w pierwszym tygodniu nowej sieci radarowej najwyższy był Plac Społeczny, 1910)
Warto pamiętać, że to liczby z konkretnych punktów, a nie z całych miast. Liczniki stoją w różnych miejscach i mają inne zasięgi, więc nie wolno ich traktować jak rankingu popularności roweru. Pokazują natomiast, gdzie w każdym z miast koncentruje się ruch.
Jak to liczyliśmy
Wszystkie wskazania pochodzą z liczników, które nasz system oznaczył jako wiarygodne (bez zer, zamrożonych wartości i skrajnych skoków). Dla każdej pary licznik-miesiąc liczyliśmy relacje osobno, a w tabelach pokazujemy mediany, żeby pojedynczy licznik nie zdominował wyniku. Pogoda pochodzi z jednego punktu odniesienia dla każdego miasta, więc nie uwzględnia lokalnych różnic i tego, o której godzinie padało. To obserwacje statystyczne, a nie dowód przyczynowości: rower i pogoda współwystępują z porą roku, wakacjami i dniem tygodnia, i choć staraliśmy się to ograniczyć porównaniem dni z tego samego miesiąca, nie da się tego wyeliminować w pełni.
Podsumowanie
Pogoda ma na liczniki duży wpływ, ale w podobnym stopniu we wszystkich miastach: deszczowy dzień to ok. jedna trzecia przejazdów mniej, a najlepszy dla roweru jest zwykle ciepły dzień w przedziale 25–30°C. Różnice między miastami widać dopiero w charakterze ruchu: Gdynia jest miastem rekreacji (weekend na równi z tygodniem, najbardziej uśpiona zima), Kraków, Wrocław i Poznań — miastami dojazdów, a Poznań zimą trzyma najwięcej ruchu. Chętnie wrócimy do tej analizy, gdy Wrocław zyska pełną serię z nowej sieci czujników.